Internet potrafi rozpraszać, ale można to zmienić
Źródło: http://www.milliondollarhomepage.com/

W internecie mamy mnóstwo przydatnych, ciekawych treści, jednak samo dotarcie do nich poprzez odfiltrowanie całego informacyjnego szumu to często wciąż za mało. Bywa, że forma, w jakiej przekazane są informacje na stronie jest mało przejrzysta a wszechobecne graficzne banery czy ozdobniki działają na nas rozpraszająco.To wszystko nie pozwala nam skupić się na treściach, na których najbardziej nam zależy.

Na szczęście nie musimy godzić się z formą, w jakiej dostajemy artykuły w sieci. Są dostępne wtyczki do najpopularniejszych przeglądarek, znacznie ułatwiające nam konsumpcję treści. W ciągu ostatnich kilku dni korzystałem z trzech tego typu rozwiązań i dziś chciałbym podzielić się spostrzeżeniami. Testowane wtyczki to Evernote Clearly, Readability oraz iReader.

Evernote Clearly – pasujący element układanki

Evernote Clerly, podobnie jak reszta narzędzi Evernote, to produkt bardzo dopracowany. Czytelność tekstu jest świetna, a jeśli coś nam nie pasuje, możemy jeszcze wybrać spośród czterech motywów i trzech rozmiarów tekstu.

Podobnie jak reszta, Evernote Clearly radzi sobie z artykułami podzielonymi na strony

Fakt, że to jedno z narzędzi z rodziny Evernote to niewątpliwie plus – dużym atutem Clearly jest możliwość zapisania artykułu w naszym Notatniku Evernote. Jeśli posiadamy konto Evernote Premium, mamy też opcję uruchomienia funkcji Text To Speech – także w języku polskim.

Filmy nie wyświetlają się najlepiej

Lekko irytujący jest problem ze skrótem Alt + S, który uruchamia Text To Speech w momencie, kiedy chcemy zazwyczaj napisać literę “ś”. Dlatego należy go zmienić lub wyłączyć, a następnie uruchomić przeglądarkę ponownie. Inny problem to wyświetlanie filmów z YouTube, których obszar nie pasuje do rozmiaru tekstu. Ale to wszystkie problemy, na jakie się natknąłem.

Readability – transformacja w chmurze

Ta wtyczka bardzo przypadła mi do gustu od samego początku. Możemy skorzystać z pięciu ustawień koloru i fontu, a także dostosować szerokość kolumny tekstu i jego rozmiar. Właściwie nie ma to większego sensu, bo wygląd tekstu od razu po uruchomieniu wtyczki jest idealny!

Opcje udostępnienia i ustawienia wyświetlania tekstu

Jak wszystkie inne wtyczki które sprawdzałem, tak i Readability pomija tzw. embedded posts z Facebooka, Twittera, czy Google+, ale podobnie jak w przypadku Clearly, wciąż widzimy umieszczone na stronie filmy z YouTube. Jednak w przeciwieństwie do konkurenta, Readability wyświetla filmy lepiej, dostosowując obszar ich wyświetlania do szerokości tekstu.

Readability lepiej wyświetla filmy wstawione z YouTube

Bardzo podoba mi się też, jak Readability radzi sobie z artykułami podzielonymi na strony – po prostu łączy je w jedną całość i wyświetla w jednym ciągu. Drugim wielkim atutem Readability, przynajmniej dla mnie, jako posiadacza Kindle, jest łatwość przesyłania artykułów na czytnik. To co prawda nic nowego, że możemy jednym kliknięciem przesłać tekst na czytnik – takich wtyczek jest sporo, np Push to Kindle, czy Send to Kindle. Jednak dzięki wspomnianemu radzeniu sobie ze stronicami oraz świetnemu formatowaniu tekstu, Readability bije te dwa dodatki na głowę.

Jeszcze jedną funkcją jest możliwość zapisania tekstu do przeczytania na później – podobnie jak w aplikacji Instapaper.

Jedyne minusy, jakie przychodzą mi do głowy, to fakt, iż strona przekształcana jest całkowicie w chmurze i nawet link artykułu zmienia się na zaczynający od readability.com. To między innymi sprawia, że jeśli udostępniamy artykuł poprzez Facebook czy Twitter (a jest taka wygodna funkcja), to nie linkujemy oryginalnego artykułu, ale właśnie ten już przekształcony przez Readability na ich serwerze. Każdorazowe wysyłanie treści na serwer wiąże się też z nieco wolniejszym działaniem, ale nie jest to jakieś irytujące – a jak ktoś ma naprawdę szybki internet, to może nawet tego nie zauważyć.

Ireader – lekka, szybka, idealna.

To również świetna propozycja, zwłaszcza ze względu na minimalizm, który wcale nie niesie za sobą żadnych ustępstw. Wtyczkę uruchamiamy przyciskiem w pasku adresu, lub skrótem klawiszowym – ten ostatni musimy jednak zmienić w ustawieniach, bo domyślnie ustawiony ctrl + shift + p nie działa, ze względu na konflikt ze skrótem do ustawień drukowania. Po uruchomieniu dodatku, nad oryginalnym, przyciemnionym artykułem pojawia się białe pole przypominające kartkę papieru, z doskonale sformatowanym tekstem. Ze stronicami iReader radzi sobie równie dobrze jak pozostałe wtyczki, chociaż troszkę inaczej. Poszczególne strony są ponumerowane i pojawiają się na oddzielnych “kartkach” – jedna pod drugą. Wygląda to bardzo ładnie i sprawia, że łatwiej się zorientować, w którym miejscu tekstu jesteśmy.

Tak wyglądają poszczególne podstrony po uruchomieniu iReadera

Możliwości dostosowania wyglądu strony też jest sporo. IReader to jedyny dodatek, który dobrze współpracuje z zoomem przeglądarki i używając skróty klawiaturowego, lub kombinacji klawisza ctrl i pokrętła myszy powiększamy sam tekst i obrazy, a nie cały obszar. Powiększanie za pomocą ikonek z lupą zmienia już za to wyłącznie tekst, nie wpływając na grafiki. Obok wspomnianych ikon powiększania tekstu znajdziemy też opcje udostępniania, drukowania czy bardzo przydatną funkcję wyłączenia wszystkich grafik. Jeśli chcemy wrócić do niesformatowanego artykułu, wystarczy kliknąć poza biały obszar, wcisnąć klawisz Esc, lub nacisnąć krzyżyk w dolnym menu.

Wszystkie wtyczki świetnie wyświetlają tabele. Tak to wygląda w przypadku iReadera

Którą wybrać? Którąkolwiek!

Jak widać, każda z trzech wtyczek jest warta polecenia, w zależności od oczekiwań użytkownika. Użytkownicy Evernote nie zawiodą się na Clearly, ze względu na integrację z Notatnikiem. Z drugiej strony – funkcje wycinania do Notatnika występują już w innych narzędziach, jak choćby w Evernote Web Clipper, z którego sam korzystam. Nie ma więc chyba sensu dublowania tych funkcji. Atutem iReadera jest zdecydowanie lekkość i szybkość działania, a Readability – łatwe przesyłanie do Kindle.

I właśnie z racji częstego wysyłania artykułów na mój czytnik, to na Readability padł mój wybór. Jednak oba pozostałe dodatki również polecam – z którąkolwiek z wymienionych wtyczek w zanadrzu przeglądanie internetu jest po prostu dużo wygodniejsze.