Super Ball Bot. Źródło: YouTube

I to stelaż namiotu, który ktoś składał nieporadnie, w pośpiechu przed zapadającym zmrokiem i nadciągającą ulewą. Mówiąc krótko, wygląda jak chaotyczna zbitka patyków i linek.

Ale nie dajcie się zwieść pozorom. Robot nazywany Super Ball Bot dzięki swojemu kształtowi ma kilka ciekawych właściwości.

Przede wszystkim dobrze przemieszcza się nawet w bardzo trudnym terenie. Co jest bardzo ważne w kontekście eksploracji dalekich planet czy innych ciał niebieskich radzi sobie nieźle w kamienistym, nieregularnym otoczeniu. Za poruszanie się odpowiadają linki, które podkurczają lub wydłużają elementy, sprawiając, że Super Ball Bot zaczyna się toczyć. Całość musi jeszcze zostać dopracowana, zwłaszcza, że dotychczas świat nie widział podobnie przemieszczających się urządzeń. Jednak wstępne testy są raczej obiecujące.

Drugi atut to wytrzymałość konstrukcji i obiecujące możliwości transportowe. Po pierwsze, udało się już przeprowadzić testy, w których Super Ball Bot „transportował” jajko, zrzucony z 10 metrów. Jajko z upadku wyszło bez szwanku. To oznacza, że możliwym wydaje się w przyszłości skonstruowanie takiej wersji robota, która zostałaby po prostu zrzucona na powierzchnię, bez dodatkowych spadochronów. Po drugie, taki robot łatwo daje się złożyć, co zwiększa jego użyteczność dla misji kosmicznych, gdzie każdy centymetr sześcienny jest na wagę złota.

Jaka jest przyszłość Super Ball Bota? Jak już napisałem, wszystko jest we wczesnej fazie testów i dopracowywania (albo raczej opracowywania) sposobu poruszania się urządzenia. Ale niewykluczone, że wkrótce to właśnie model tego typu poleci na Marsa czy Tytan, a nie stosowane obecnie wszelkiej maści łaziki.

Źródło: The Verge