Tak wygląda jeden z prototypowych modeli Edge.
Źródło: http://www.indiegogo.com/projects/ubuntu-edge

Tylko cud taki jak nagłe pojawienie się potężnego inwestora z prawdziwego zdarzenia może uratować projekt Ubuntu Edge. Podstawowy warunek to uzbieranie 32 mln dolarów na crowdfundingowym portalu Indiegogo. Po początkowym entuzjazmie tempo wpłat bardzo znacząco spadło, i cały drugi tydzień kampanii przyniósł zaledwie 1 mln dolarów. W rezultacie, choć minęły 2/3 czasu trwania zbiórki, to udało się zebrać mniej niż 1/3 kwoty.

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, czym ma być Ubuntu Edge, zbierzmy podstawowe fakty. Jedną z głównych zalet Edge ma być jego uniwersalność, sprawiająca, że ma służyć zarówno jako urządzenie mobilne, jak i – po podłączeniu monitora, myszy i klawiatury – jako desktopowy komputer. Wszystko to dzięki możliwości uruchomienia popularnej, desktopowej wersji Ubuntu oraz imponującej specyfikacji. Ta ostatnia zakłada 4 GB RAM, 128 GB pamięci Flash, dwóch chipów LTE i najmocniejszego wielordzeniowego procesora dostępnego w czasie realizacji projektu. Interesujący jest też zapowiadany dual boot, pozwalający przy uruchomieniu na wybór pomiędzy systemem Ubuntu a Androidem – funkcja mająca zachęcić użytkowników tego drugiego systemu, którym żal rozstawać się z własną pokaźną kolekcją aplikacji.

Niestety wiele wskazuje na to, że plan spali na panewce, ponieważ jeśli w ciągu ostatnich 10 dni nie uda się uzbierać ponad 22 milionów dolarów, projekt nie dojdzie do skutku (regulamin Indiegogo nie dopuszcza częściowego zrealizowania celu – w przypadku nieuzbierania pełnej kwoty, pieniądze muszą zostać zwrócone wpłacającym).

Jednak pojawiają się sugestie, ze tym cudownym inwestorem, który uratuje Ubuntu Egde może być sam Mark Shuttleworth, właściciel i założyciel firmy Canonical, odpowiedzialnej za cały projekt. Niektórzy komentujący twierdzą, że zbiórka na Indiegogo miała na celu jedynie wywołanie szumu, a Shuttleworth jest przygotowany na pokrycie reszty kosztów z własnej kieszeni. Trzeba przyznać, że jeśli głównym celem było wywołanie szumu niewielkim kosztem, to ten cel przynajmniej częściowo został zrealizowany. Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych 10 dni. Jeśli uważasz, że projekt ma szanse powodzenia i masz 725 dolarów (z przesyłką) do zainwestowania w ciekawie zapowiadający się telefon, koniecznie zajrzyj na stronę zbiórki na Indiegogo.