Alcatel One Touch Fire z systemem Firefox OS podczas lipcowej premiery w Warszawie. Źródło: mozilla.eu

Rynek smartfonów jest nasycony i ustabilizowany – urządzenia oparte na iOS (Apple) i Androidzie (przede wszystkim Samsung) mają tak ugruntowaną pozycję, że trudno sobie wyobrazić jakieś znaczące zmiany w rozkładzie sił. Jednak aspirujący producenci nie rezygnują, wiedząc, że tak naprawdę najwięcej do ugrania jest na rynkach wschodzących, które po opanowaniu mogą stać się swoistą trampoliną do podboju globalnego rynku. Doskonale rozumieją tę szansę producenci budżetowych systemów, jak Nokia ze swoją Ashą, czy też niedawno debiutujący także w Polsce Firefox OS na urządzeniach ZTE Open i Alcatel One Touch Fire.

Co oczywiste, Apple i Google nie mają zamiaru biernie obserwować utraty rynku i na pewno będą chciały mocniej zaznaczyć swoją obecność w krajach rozwijających się. Najprawdopodobniej 10. września Apple zaprezentuje coś, co nie miało dotychczas precedensu – niskobudżetową wersję iPhone’a (iPhone 5C?), która trafi na rynek równolegle z wersją hi-end. Podobnie należy też odbierać zapowiedzi Google, że nowy Android, który ujrzy światło dzienne w październiku, ma pracować ze słabszymi modelami telefonów. Mówi się, że Android 5.0 Key Lime Pie ma pozwolić na wydajną i płynną pracę nawet na urządzeniach z zaledwie 512 MB RAM.

O ile jednak strategia Google nie pozostawia wątpliwości co do słuszności, o tyle pomysł Apple – oczywiście jeśli pogłoski się potwierdzą – może być strzałem w stopę. Od początku istnienia marka opierała swoją pozycję na ekskluzywności, która wynikała między innymi z wysokiej ceny (oczywiście w parze z jakością, przemyślanym designem itp.). Czy tymczasowy zysk, jaki na pewno Apple osiągnie sprzedając dużą liczbę tańszych iPhone’ów nie zostanie okupiony powolną stratą pozycji w segmencie premium? Owszem, najmocniejsze iPhone’y dalej będą dostępne na rynku, jednak przez pojawienie się przystępnej cenowo wersji ich sprzedaż może przestać być napędzana otoczką, jaka towarzyszy marce niemal od początku jej istnienia.

Cokolwiek się stanie, fakty są takie, że walka o rynki wschodzące trwa i powoli nabiera rozpędu. Czy myślicie, że ktoś może zagrozić iOS i Androidowi? Czy Apple może stracić na dywersyfikacji swojej oferty telefonów?